W obliczu zaostrzonej konkurencji politycy francuscy – czy to z lewicy, czy z prawicy – od kilku lat zajmują stanowiska polityczne na rzecz przedsiębiorstw francuskich lub tych, które wytwarzają swoje produkty i usługi we Francji. Z powodu poważnych napięć na rynku spowodowanych kryzysem COVID-19, temat znów powraca.

Jednak czy możemy powiedzieć, że Francja jest protekcjonistyczna z prawnego punktu widzenia?

Kwestia ta zależy od tego, czy chodzi o protekcjonizm krajowy w stosunku do przedsiębiorstw zlokalizowanych w państwie nienależącym do UE, czy o protekcjonizm wobec przedsiębiorstw z państa członkowskiego UE.

W tym ostatnim przypadku (co dotyczy polskich przedsiębiorców) prawo UE ustanawia w ramach TFUE zasadę niedyskryminacji poprzez proklamowanie podstawowych swobód przepływu, a mianowicie swobodnego przepływu usług, towarów, kapitału oraz osób fizycznych i prawnych. Dopuszczalne są tylko nieliczne wyjątki, takie jak np. środki protekcjonistyczne wpływające na warunki sprzedaży produktu (orzeczenie Keck i Mithouard).

We Francji tego typu przepisy dotyczące dystrybucji produktów lub usług są rzadkie lub wręcz nie istnieją. Z drugiej strony można zauważyć, że ustawodawca francuski jest ustawodawcą interwencjonistycznym, który w celu ochrony niektórych uczestników łańcucha dystrybucji (w szczególności dostawców i konsumentów) ustanowił surowe i restrykcyjne przepisy. Nie są one jednak dyskryminujące, ponieważ mają zastosowanie do wszystkich zainteresowanych podmiotów, niezależnie od tego, czy znajdują się one za granicą, czy na terytorium Francji.

W tym zakresie, paradoksalnie, niektóre z tych regulacji są mniejszym źródłem ryzyka dla firm zlokalizowanych za granicą niż dla tych zlokalizowanych we Francji, do tego stopnia, że francuski Minister Gospodarki monitoruje sytuacje, gdy firmy francuskie modyfikują swoją organizację w celu lokalizacji za granicą. Dotyczy to na przykład przepisów mających zastosowanie do negocjacji handlowych dotyczących produktów odsprzedawanych w stanie niezmienionym, w tym przepisów mających zastosowanie do sektora masowego handlu detalicznego. W tym sektorze najwięksi francuscy detaliści spożywczy zgrupowali się w ramach międzynarodowych super-centali (super-centrales internationales), których siedziby znajdują się za granicą. Francuski Minister Gospodarki uznał to za próbę ominięcia francuskich przepisów i pozwał ich do sądu.

Z naszego doświadczenia wynika, że bariery wejścia na rynek francuski dla polskich firm wynikają raczej z braku znajomości przepisów obowiązujących we Francji i praktyki handlowej, niż z rzeczywistego protekcjonizmu prawnego ze strony państwa francuskiego.

Jest to oczywiste w dziedzinie prawa konsumenckiego, które naszym zdaniem jest najbardziej zharmonizowanym prawem w Unii Europejskiej, czy prawa kontraktów, gdzie istnieje największa swoboda prawna i gdzie polskie firmy napotykają trudności w ich stosowani i przystosowaniu.

Trudności te dotyczą w szczególności:

Wreszcie, co nie mniej ważne, francuski konsument jest konsumentem odpowiedzialnym i wrażliwym na kwestie miedzy innymi ekologii i zrównoważonego rozwoju. Wrażliwość ta, która była już obecna w ostatnich latach wraz z sukcesem oznakowania „Made in France„, stała się bardziej wyraźna podczas kryzysu sanitarego. Stanowi to prawdziwe wyzwanie handlowe w zakresie pozycjonowania, na które polskie firmy będą musiały odpowiedzieć w pokryzysowej Francji, aby wejść na rynek francuski lub zabezpieczyć swój udział w rynku.

Marcela Szczech
A, Kontrakty, prawo dystrybycji i konsumenckie

Należę do zespołu, który pomaga firmom każdej wielkości w codziennym zarządzaniu ich relacjami handlowymi, jak również w realizacji i monitorowaniu dużych projektów.

marcela.szczech@fidal.com
+33 (0)1 47 38 88 66
Fidal ■ 4-6 avenue d’Alsace ■ 92982 Paris-la-Défense cedex

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *